54-70 dzień (27.08-11.09.2012)

12 września 2012 o 21:32

To była chyba najdłuższa jak dotąd przerwa w aktualizacji postępów na placu boju. Śpieszę zatem poinformować że ruszyliśmy ostro do przodu. W pt/sob/ndz czyli pierwszy weekend września odwiedził nas swoim kamperem Stachu (mistrz mistrzów zrodzony z mistrza budowlanki). Nawiasem mówiąc jego kamper to Ford Transit MK2 w oryginalnej wersji! 🙂 Wracając jednak do tematu… Stachu dał nam porządną dawkę energii którą spożytkowaliśmy przez następne dni. Potem odwiedziny jednego taty potem drugiego i moje 2 dni „urlopu”.

33-39 dzień (06-12.08.2012)

12 sierpnia 2012 o 22:04

Rach, ciach! Tzn. witam 🙂

Dni, tygodnie, mijają jak szalone. Dopiero co skończył się ostatni weekend i niepostrzeżenie kolejny mamy już za samą. Przez ten tydzień wiele spraw się wyjaśniło, parę tematów domknęło, ale po kolei:

Po wyborze „Pana od wylewek” nie pozostało nam nic innego jak wzmóc poszukiwania nad murarzem. Odbyłem rozmowę z jednym z kandydatów, który był na oględzinach placu boju… Pan okazał się mantyką i memłakiem. Na pytania (a pod koniec rozmowy wręcz rozkazu) o cenę i termin możliwego wykonania prac odpowiadał: „trudno powiedzieć”, „nie wiem” i tak przez około 5 minut. Temu Panu podziękujemy. Bardziej konkretny okazał się murarz – Pan Piotr o którym wspominałem w poprzednim wpisie. Moje nadzieje dotyczące  tego Pana okazały się słuszne ponieważ wyraził chęć wykonania wszystkich prac. Inną kwestią jest termin, który został nam zaproponowany oraz koszy. Termin: 20 września, cena: 2250 zł. Pierwsze Primo: Był nam proponowany termin 1,5 do 2 tygodni od momentu podpisania umowy, a nie 1,5 miesięczny. Drugie pirmo: Rozumiem, że każdy musi zarobić… ale 2250 zł za 4 dni pracy? (na tyle został określony termin wykonania wszystkich prac). Tj. 562,50 zł dziennie. Oto i wycena przesłana przez murarza:

24-32 dzień (28.07-06.08.2012)

7 sierpnia 2012 o 11:29

Kolejne dni mijają trochę leniwie, a wszystko za sprawą pracy zarobkowej i zmian  9-17, dzięki którym postępy są praktycznie nie widoczne. Na szczęście od 6 sierpnia rozpoczął się 4 tygodniowy maraton 8-16 i mam nadzieję nadgonić zmarnowany czas. Ok, ok, może nie taki do końca zmarnowany 😉 Tym tytułem wstępu zapraszam do listy i galerii naszych postępów:

  • wymiana siatki ogrodzeniowej od strony ogrodu.

Pierwszy raz w życiu wymieniałem siatkę (Ola zresztą chyba też) i o dziwo… jestem bardzo zadowolony 🙂 Wszystko zrobione full profesjonalnie: naciągacze, pręty napinające, linka napinająca. Wszystko zamontowane na wcześniej pomalowane przez Olę słupki.

  • zakupiony, zmontowany i ogrodzony kompostownik

Do ogrodzenia posłużył mi sufit… tak, sufit 😀 próbowałem zerwać boazerię w łazience i odpadł cały drewniany płat 1,5 m x 4 m. Tym oto sposobem po zabejcowaniu powstało ogrodzenie kompostownika. Całość przymocowana jest do słupków 5 cm x 5 cm, które zostały zakotwione na 40 cm w ziemi.

19-23 dzień (23-27.07.2012)

27 lipca 2012 o 15:40

Czas biegnie jak szalony i w ten oto sposób 22 lipca 2012 skończył się mój 2 tygodniowy urlop. Pierwsze 2 dni wstawania do pracy były bardzo ciężkie i po powrocie do domu nadawałem się jedynie do „nic nie robienia”. Jednak od 3 dnia po urlopie zebrałem się w sobie i w miarę możliwości działam w naszej kostce. Tymczasem cały czas, z dnia na dzień w domu pracuje tata-Wojtuś, który dzielnie walczy z układaniem elektryki i na bieżąco wprowadza nowe pomysły, których nie brakuje – ot np. dzisiaj kurier przywiózł zamówioną antenę do internetu, co wiąże się z wykonaniem nowych brud, aby przewód od wspomnianej anteny dotarł do planowanego „centrum dowodzenia multimedialnego” – czyt. szafka w salonie 🙂 Na pochwałę zasługuje również żona Aleksandra, która – UWAGA!! – dalej ma urlop 😉 w międzyczasie jeździ, kupuje, targuje się i pracuje. Jednym z owoców jej prac jest dzisiejsza wygrana walka z krzakiem, który rósł przy studni (foto poniżej). Poza tym odmalowała słupki i wspólnymi siłami wylaliśmy nową podmurówkę na uszkodzonym jej fragmencie.